Wspomnienie lata – rójka

Mamy już początek zimy. W pasiece nic się nie dzieje, więcej czasu spędzany w warsztacie, dlatego ostatnio zamieszczaliśmy trochę mało wpisów. Dzisiaj chciałbym pokazać jedno z najwspanialszych zjawisk występujących w pasiece, rójkę. Wychodzenie roju jest jedną z trudniejszych rzeczy do uchwycenia kamerą, stąd za nakręcenie tego filmu należą się duże brawa dla Piotrka (Studio v220). Zapraszam do oglądania.

Roje wylatują najczęściej w godzinach porannych i uwiązują się w pobliżu ula macierzaka na gałęzi drzewa owocowego na około 15 minut, a następnie odlatują do wcześniej upatrzonego miejsca. Nierzadko zdarza się, że rój sam siada na pustym ulu w pasiece i wchodzi do środka. Świeżo uwiązany rój na gałęzi należy szybko skropić wodą (my robimy to za pomocą czystego opryskiwacza ogrodniczego), następnie strząsnąć do rojnicy, do której dobrze jest włożyć ramkę suszu. Rojnicę trzeba pozostawić na ziemi pod miejscem uwiązania się kłębu i poczekać aż wszystkie pszczoły wejdą za matką do środka. Następnie zamkniętą lub przykrytą rzadką tkaniną przenieść do chłodnego miejsca, a wieczorem przesypać pszczoły do nowego ula z 5-6 ramkami węzy i suszu. Dobrze jest też wstawić do tego ula ramkę z otwartym czerwiem i miodem. Jest to zabezpieczenie przed opuszczeniem przez pszczoły nowego ula, co często się zdarza, gdy w rodzinie jest młoda matka. Następnego dnia, gdy stwierdzimy, że rój nie uciekł, możemy wykonać zabiegi przeciw warrozie: dymienie Apiwarolem lub odparowywanie kwasu mrówkowego. Możemy też nową rodzinę podkarmić rzadkim syropem.

This entry was posted in Na temat hodowli, O miodzie i nie tylko. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *